Poniedziałek, 25 września 2017 Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kleofas
Szukaj:

Kategoria: Komunikaty Biura Prasowego

Sądecki kurier w Muzeum Armii Krajowej

W czwartek, 27 lipca w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie w sektorze kurierów Polski Podziemnej odsłonięto gablotę pn. „Samotne ślady na biało-czerwonym szlaku”, poświęconą sądeczaninowi Zbigniewowi Rysiowi, ps. „Zbyszek” i „Fantom”, który w latach 1941–1945 wykonał 108 rajdów na szlaku kurierskim do Budapesztu, a 28 lipca 1940 r. dowodził brawurową akcją uwolnienia z sądeckiego szpitala słynnego emisariusza Państwa Podziemnego Jana Karskiego.
 

 


W uroczystości wzięła udział delegacja władz samorządowych Nowego Sącza, z przewodniczącą Rady Miasta Bożeną Jawor na czele, także członek zarządu województwa małopolskiego Leszek Zegzda i poczet sztandarowy Związku Żołnierzy AK utworzony przez uczniów z Zespołu Szkół Budowlanych im. Z. Remiego z Nowego Sącza.

Na konferencji prasowej, poprzedzającej odsłonięcie gabloty, obecni byli także: wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig, dyrektor Instytutu Historii UJ prof. Sławomir Sprawski, przyjaciele oraz przedstawiciele instytucji, z którymi związany był Zbigniew Ryś.

W roli głównej wystąpiła rodzina kuriera: synowie Leszek i Jacek, wnuk Sebastian. Rysiowie przekazali muzeum liczne dokumenty pomagające w kurierskich misjach, m.in. fałszywy paszport z 1944 r., legitymację w języku węgierskim na nazwisko Klovacs Mihaly i prawo jazdy, a także odznaczenia – Krzyż Virtuti Militari V klasy, Krzyż Walecznych, Krzyż partyzancki, przedmioty osobiste – dysk lekkoatletyczny, budzik z dedykacją, modlitewnik i ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem.

– Dziadek pisał we wspomnieniach: „jeżeli czegokolwiek bałem się w życiu, to przejścia w ciągu dnia przez krakowski Rynek czy Nowy Sącz”. Jest znany ze 108 spacerów ze śmiercią pod ręką. Nigdy nie wpadł. Przerzucał meldunki, broń, pieniądze. W jednej ze swoich pierwszych misji odebrał z Budapesztu 5 tys. dolarów, kwotę, za którą mógł w owym czasie przekupić pół Słowacji – mówił podczas spotkania w muzeum Sebastian Ryś.

Jacek Ryś podczas uroczystego przekazania pamiątek mówił, że przełożeni ojca doceniali jego pracę dopiero wtedy, gdy sami musieli zostać przerzuceni do Budapesztu. Wtedy na własnej skórze mogli się przekonać, co znaczy choćby jedno przejście przez granicę w obliczu śmiertelnego zagrożenia ze strony wrogów.

– Kurierzy szli tylko sobie znanymi szlakami, zdani tylko na siebie i biorąc w pełni odpowiedzialność za powodzenie przerzutu. Gdy kurier przepadał, ginął po nim wszelki ślad. Samotne ślady na biało-czerwonym szlaku ginęły w mroku. Tu pamięć o Tobie, Tato, nigdy nie będzie samotna – powiedział Jacek Ryś.

– W akcji uwolnienia Karskiego wspomagała Zbigniewa Rysia młodsza siostra – Zofia, bodaj najwybitniejsza polska aktorka teatralna XX w., aresztowana przez gestapo i więziona w obozie w Ravensbrűck, gdzie doczekała końca wojny. Rodzeństwo Rysiów pozostawało przez całe życie wiernymi przyjaciółmi Nowego Sącza i ziemi sądeckiej. Zofia spoczywa na cmentarzu komunalnym przy ul. Rejtana w Nowym Sączu, Zbigniew został pochowany we Wrocławiu. Z licznej rodziny nie pozostał w Sączu nikt. Ale Nowy Sącz nie zapomniał o swoich bohaterach nadając skromnemu, ale urokliwemu traktowi spacerowemu nad rzeką Kamienicą nazwę rodzeństwa Rysiów. Trzy lata temu w ramach wydawanej przez prezydenta Nowego Sącza Biblioteczki „Rocznika Sądeckiego” ukazały się wspomnienia kurierskie Zbigniew Rysia – przypomniała przewodnicząca Rady Miasta Bożena Jawor. – Jesteśmy wdzięczni dyrekcji i pracownikom Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, a także rodzinie Rysiów, za cenną i piękną inicjatywą utrwalenia patriotycznej i bohaterskiej działalności Zbigniewa i Zofii w placówce prezentującej fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Gloria et honore heroes!

Gospodarz muzeum, dyrektor Marek Lasota, poinformował o rozpoczęciu prac nad stworzeniem „Pocztu żołnierzy AK”. Ma to być pierwsza kompletna, elektroniczna baza danych o żołnierzach największej podziemnej armii II wojny światowej, a jednocześnie wirtualny pomnik. Praca potrwa wiele lat, bo według różnych źródeł w szeregach AK służyło między 300 a 400 tys. osób. Twórcy bazy chcą zamieścić w niej nie tylko podstawowe dane personalne: imię, nazwisko, pseudonimy, miejsce i datę urodzenia oraz śmierci, ale także stopień wojskowy, pola bitwy, otrzymane odznaczenia, biogram, zdjęcia oraz informację o miejscu pochówku.

(Leś)
 

[POBIERZ ZDJĘCIA]

 

Autor: Jerzy Leśniak Dodano: 2017-07-28 09:35:29