Niedziela, 23 lipca 2017 Imieniny obchodzą: Brygida, Apolinary, Bogna
Szukaj:

Kategoria: Komunikaty Biura Prasowego

Pierwszy mecz Sandecji w LOTTO Ekstraklasie: historyczny remis

Za nami pierwszy, historyczny mecz Sandecji w Ekstraklasie, który zakończył się bezbramkowym remisem. Dzięki temu z Poznania nowosądeccy piłkarze wracają z wywalczonym punktem. Gra miejskiego zespołu z Nowego Sącza pokazała, że Sandecja to zespół prezentujący mądrą, zdecydowaną i dobrą taktycznie grę. Bohaterem niedzielnego spotkania bez wątpienia był bramkarz Sandecji Michał Gliwa.
 

 

Jak podaje portal sandecja.com.pl już na początku sędzia musiał na kilka minut przerwać spotkanie. Powodem tego były race, które odpalili kibice Lecha Poznań.Po wznowieniu gry zespół Sandecji przeprowadził ładną trójkową akcję, która niestety po podaniu Danka do Koleva zakończyła się spalonym. W 12. minucie w polu karnym podopiecznych trenera Mroczkowskiego upadł Kostevych, lecz sędzie Paweł Gil nie podyktował rzutu karnego.
 

Dwie minuty później w doskonałej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Nicki Bille Nielsen. Jednak piłka po jego strzale poleciała obok słupka bramki Sandecji. W kolejnej akcji były bramkarz m.in. Polonii Warszawa popisał się fantastyczną interwencją - obronił bardzo mocne uderzenie Majewskiego.
 

Piłkarze Sandecji pierwszą groźną akcję przeprowadzili na piętnaście minut przed końcem pierwszej połowy. - Na dośrodkowanie w pole karne zdecydował się Kolev. Tam strzał oddał Danek, ale nieczysto trafił w piłkę i ta poleciała obok bramki Lecha. W 39. minucie po raz kolejny swoimi umiejętnościami popisał się Gliwa. Tym razem nie dał się zaskoczyć Gajosowi, który oddał kąśliwy strzał z rzutu wolnego. Jeszcze przed przerwą zarówno jedni, jak i drudzy mogli wyjść na prowadzenie. Najpierw Kolev mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w nią, a potem Gliwa intuicyjnie obronił strzał Majewskigo, który uderzał z pięciu metrów - relacjonuje sandecja.com.pl.
 

Po rozpoczęciu drugiej połowy prowadzenie dla Lecha Poznań mógł wywalczyć Situm, jednak niecelne uderzenie posłało piłkę ponad bramką Sandecji. Kolejne groźne akcje gospodarzy zablokowali Gliwa i Szufryn. W 68. minucie znów było niebezpiecznie pod bramką zawodników z Nowego Sącza, na szczęście Radut oddał techniczny, aczkolwiek niecelny strzał.
 

Emocjonującą końcówkę drugiej połowy po złym wykonaniu rzutu rożnego Cetnarskiego zapewnił Gytkajer oddając strzał z 11. metrów, lecz znów na drodze do szczęścia klubu z Poznania stanął niezawodny Gliwa.
 

Lech Poznań - Sandecja Nowy Sącz 0-0
 

- Wierzę w ten zespół, trenera i szkoleniowców. Nasi piłkarze pokazali waleczność i opanowanie. Tak zwana "zimna głowa" i nowosądecka duma pozwoliły im na osiągnięcie tego sukcesu. Remis w pierwszym meczu LOTTO Ekstraklasy rozegrany z Lechem Poznań to dla nas prawdziwe, historyczne zwycięstwo. Zdobyty przez piłkarzy Sandecji jeden punkt jest potwierdzeniem, że nie bez powodu znaleźliśmy się w rozgrywkach ekstraklasy - komentuje wynik meczu prezydent Ryszard Nowak.
 

Żółte kartki: Emir Dilaver - Aleksander Kolev, Tomasz Brzyski.
 

Lech: Jasmin Burić - Robert Gumny, Emir Dilaver, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych - Maciej Makuszewski, Maciej Gajos, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (64' Mihai Radut), Mario Situm (83' Christian Gytkjaer) - Nicki Bille Nielsen (69' Deniss Rakels).
 

Sandecja: Michał Gliwa - Lukas Kubań, Dawid Szufryn, Michal Piter-Bućko, Tomasz Brzyski - Adrian Danek (80' Jonatan Straus), Grzegorz Baran, Wojciech Trochim, Mateusz Cetnarski, Bartłomiej Dudzic (64' Filip Piszczek) - Aleksander Kolev (55' Maciej Korzym).
 

Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
 

Widzów: 18 667.
 

 fot. Jarosław Para | źródło: sandecja.com.pl

Autor: Renata Stawiarska Dodano: 2017-07-17 08:42:33