Piątek, 14 grudnia 2018 Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor, Jan
Szukaj:

Kategoria: Media informują

Akademia Nowy Sącz

W 80-tysięcznym Nowym Sączu są dwie duże wyższe uczelnie. Prywatna – znana nie tylko w kraju – Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University oraz publiczna i młodsza Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, która szybko buduje swój prestiż. Jest także trzecia, prywatna szkoła wyższa i filie kilku krakowskich uczelni. W Nowym Sączu jest około 10 tysięcy studentów!

To prawdziwy fenomen.

Zaprosiliśmy więc na spotkanie – pierwsze z cyklu „Spotkań w Krakowskiej” – przedstawicieli nowosądeckiej społeczności. Zapytaliśmy ich o rozwój środowiska akademickiego w Nowym Sączu.
Wspólnym zwycięstwem spotkania są bardzo konkretne propozycje prezydenta miasta i starosty sądeckiego. Oto zapis debaty, która odbyła się w nowosądeckim Ratuszu, przy słynnych pierogach...

*




Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University
3650 studentów
l 60 sal wykładowych
59 profesorów WSB–NLU (w tym 6 zagranicznych)
68 doktorów
budżet – 23 mln 365 tys. zł

Uczelnia rozpoczęła działalność w 1991 r. mając 64 studentów. W 1992 r zawarła porozumienie z National Louis University w Chicago. Ma prawo nadawania dyplomów uczelni amerykańskiej honorowanych w USA. Zyskała nagrodę „Pro Publico Bono” za najlepszą inicjatywę pierwszego 10-lecia III RP. Rektor Pawłowski uhonorowany został tytułem „Przedsiębiorcy Roku 2003” w światowym konkursie Ernst & Young za realizowanie misji kształcenia na najwyższym poziomie. Gośćmi uczelni są najwybitniejsi naukowcy i politycy z Polski i zagranicy: m.in. prezydenci RP.

*





Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
3500 studentów
162 sale wykładowe
14 profesorów tytularnych
18 doktorów habilitowanych
71 doktorów
138 magistrów
budżet – 18 mln zł
Uczelnia rozpoczęła działalność w 1998 r.

Ma umowy o współpracy m.in. z wieloma krakowskimi uczelniami, Uniwersytetem w Preszowie w Słowacji. Największym sukcesem jest uruchomienie w bardzo krótkim czasie tak wielu kierunków kształcenia. Nobilitacją uczelni było powierzenie jej rektorowi prof. Bałandzie przez dwie kadencje funkcji przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Był też członkiem zespołu Prezydenta RP do opracowania projektu ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym”. Student informatyki stosowanej Grzegorz Jasiński zdobył 3. miejsce w konkursie „Najlepszy Student RP w Małopolsce”.

*


Jest nieźle


Józef Antoni Wiktor, prezydent Nowego Sącza:
Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University działa już czternaście lat. Siedem lat istnieje Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Niedawno powstała prywatna Sądecka Szkoła Wyższa. Są filie wyższych uczelni z Krakowa. W uczelniach i ośrodkach zamiejscowych kształci się w Nowym Sączu około dziesięciu tysięcy studentów! To dobry początek akademickiej epoki w dziejach miasta, ale marzy się nam więcej.




Dla mieszkańców powiatu nowosądeckiego, limanowskiego i gorlickiego Nowy Sącz powinien być akademickim centrum. W przyjętej przez Radę Miasta „Strategii rozwoju Nowego Sącza na lata 2004 – 2013” zapisaliśmy, że miasto chce być miastem studentów, miastem uczelni.

Dr Krzysztof Pawłowski, rektor WSB – NLU:
Jako miasto przegraliśmy wielką szansę. Zaproponowałem utworzenie dużego ośrodka akademickiego w Nowym Sączu. W latach 1997 i 1998 przedłożyłem projekt.




Trzech sądeczan ten projekt zablokowało. Szansa jest przegrana. Od 2002 roku w Polsce zaczyna wchodzić do szkół wyższych niż demograficzny i szansy na wyraźny wzrost liczby studentów już nie ma. Poza tym zostało przegranych aż pięć lat rozwoju, którego nie dokonaliśmy.

- Po porażce projektu zdecydowałem się na przyjęcie strategii rozwoju samodzielnego, bez oglądania się na miasto i bez myślenia o interesie miasta. Mówię to wyraźnie.
Dlatego szkoła jest zamknięta w campusie i nie będzie większa. Poszliśmy na rozwój elitarny. Na stworzenie unikalnej szkoły, która będzie kiedyś jedną z najlepszych szkół w Europie.

Prof. Andrzej Bałanda, rektor PWSZ:
Przy dzisiejszych uregulowaniach prawnych nie da się prowadzić uczelni korzystając jednocześnie z pieniędzy publicznych i prywatnych.




Pan rektor Pawłowski budując coś może się nikogo nie pytać. Jego głównym problemem jest skąd wziąć pieniądze. By cokolwiek kupić, nawet tylko ołówki, muszę ogłosić przetargi. Nie zgodzę się na organizację uczelni, która miałaby pieniądze państwowe i prywatne. Chyba, że będzie inne prawo.

Jan Golonka, starosta nowosądecki:
Chciałbym podziękować „Gazecie Krakowskiej” za zorganizowanie takiego spotkania, to najwyższy czas. Musimy stworzyć wspólny front zmiany nie najlepszego systemu edukacji.




Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego z moich podatków nie mogą być opłacane studia młodzieży w prywatnej WSB, gdzie są wspaniałe warunki i wyposażenie.
Minister szkolnictwa wyższego powinien ogłosić konkurs i kontraktować kształcenie w najlepszych uczelniach o najwyższym poziomie. A nie popierać tylko swoich uczelni.

Andrzej Bałanda:
Dzisiaj uczelnią akademicką w świetle przepisów nazywamy taką, która ma w przynajmniej jednej jednostce organizacyjnej prawo nadawania tytułu doktora.
Nowe prawo o szkolnictwie wyższym mówi wyraźnie o placówkach akademickich i zawodowych. W Sączu WSB ma uprawnienia nadawania tytułu zawodowego magistra, ale w świetle nowych przepisów będzie uczelnią zawodową jak PWSZ.
Będziemy mieć w mieście dwie uczelnie zawodowe. Czy będą nadawały tytuł magistra, zależy od spełnienia wymagań co do liczby kadry. Tymczasem u nas pokutuje przeświadczenie, że studia wyższe to magisterium. W zachodniej Europie, gdy się mówi o studiach wyższych to się myśli: licencjat lub inżynier.

Jan Golonka:
Stwórzmy sądeczanom warunki, by mogli się kształcić tutaj. Taniej wyjdzie nam tu płacić czesne niż utrzymać studentów w Krakowie. A co z kierunkami ważnymi dla lokalnych społeczności?

Dr Krzysztof Głuc, dyrektor w WSB – NLU:
Jest bardzo trudno kształcić tylko na potrzeby regionu. Rektor Pawłowski uważa, że szansą dla południowo-wschodniej Polski jest, by wykształcić młodzież i ją… przepędzić stąd. Dać jej szansę, by osiągnęła coś za granicą i tu wróciła.





Może być lepiej


Kazimierz Sas, poseł na Sejm RP:
Od września będzie nowe „Prawo o szkolnictwie wyższym” unifikujące różne rozwiązania. Słyszałem dramatyczne spory oraz różne lobbistyczne zachowania panów rektorów i innych przedstawicieli uczelni publicznych i niepublicznych.




W Polsce nie powinniśmy toczyć niemądrych sporów, bo uczelnie jednego i drugiego typu powinny kształcić jak najlepiej.
Nie jest odkryciem, że inwestycja w ludzi jest najważniejszym przedsięwzięciem. Im więcej osób wyedukujemy, tym nasze społeczeństwo będzie bardziej normalne. Mniej będzie zdarzeń patologicznych.
Wedle badań niektóre uczelnie niepubliczne mają niski poziom. To przyczynek do tego, że po roku 90. powstał boom na uczelnie niepubliczne. Powinniśmy uznać fakt, że w Sączu działa znakomita szkoła WSB i coraz lepsza PWSZ.

Krzysztof Pawłowski:
Jeżeli w Sączu będą funkcjonowały filie wszystkich krakowskich oraz połowy warszawskich szkół państwowych, to wyprowadzą wszystkie pieniądze, które by można w Sączu ulokować. I o tym nasi lokalni włodarze wiedzą. Jest pytanie zasadnicze, czy władze Nowego Sącza nadal sprzyjać będą powstawaniu filii innych uczelni, czy wspierać szkoły sądeckie?

Andrzej Bałanda:
Rektor Pawłowski jest przeciwny filiom, ja też jestem przeciwny. Ale jeśli jakaś uczelnia akademicka powie tak: otwieramy filię i tu prowadzić będziemy tylko studia II, stopnia, to znaczy uzupełniające magisterskie i te studia będą bezpłatne, to ja się podpisuje dwoma rękami. Jednak warunek. Zajęcia muszą być od poniedziałku do piątku. To ma być filia prowadząca zajęcia stacjonarne, jak my.

Krzysztof Pawłowski:
W 2000 roku prowadziliśmy badania marketingowe. Nie licząc czesnego, czyli pieniędzy lokowanych w szkole, przy grupie tysiąca sześciuset studentów stacjonarnych, ludzie, którzy przyjechali na studia w Sączu, wydali dwadzieścia milionów złotych. Przyjmując, że w Sączu mieszka około osiemdziesięciu tysięcy ludzi i że klasyczna rodzina jest czteroosobowa, można uznać, że nasi studenci wnosili tysiąc złotych rocznie do każdej statystycznej sądeckiej rodziny.
Gdyby studentów z zewnątrz było nie dwa, a osiem tysięcy, to rocznie wpływałoby sto milionów złotych do kieszeni sądeczan. Ratusz zabierałby tylko część z tej kwoty w podatku od dochodów indywidualnych. To jest szansa sądeckiego dobrobytu, która została zaprzepaszczona.

Andrzej Bałanda:
Wrócę do pieniędzy. Tu się wzajemnie uzupełniamy z Krzysztofem Pawłowskim. W większości on ściąga ludzi spoza regionu.
Ci ludzie przynoszą pieniądze do Nowego Sącza. Inny cel był tworzenia PWSZ. Chodziło o umożliwienie kształcenia się biednej ludności miejscowej. PWSZ jednak też sprowadza pieniądze do regionu. Odliczając pensje ludzi ze stopniami naukowymi przyjeżdżających do Sącza, to do miasta trafia z całej Polski ponad dziesięć milionów złotych. Uczelnia nowosądecka przynosi pieniądze do Nowego Sącza. Wszelkie inwestycje jakie podejmujemy, realizowane są głównie przez firmy nowosądeckie, czyli pieniądze znów zostają.

Jan Golonka:
Pytam gdzie w tym są studenci, którzy są podmiotem kształcenia? Jawność wyników badań nad ich losami sprawiłaby, że młodzi szliby do takiej szkoły po której znajdą pracę.
Uczelnie niereformowane pewnie by zbankrutowały. Konieczne są tu zmiany systemowe i należy je wspólnie wymusić. Jeżeli nie w tym, to w następnym parlamencie, bo inaczej jako kraj ciągle będziemy w tyle.

Andrzej Bałanda:
Interesują nas losy absolwentów. Wielu już wraca do uczelni. Na przykład Anna Niemiec, nasza absolwentka, skończyła bezpłatne studia magisterskie na UJ i od września będzie w PWSZ asystentką. Chcąc budować własną kadrę naukową staramy się kształcić ją od podstaw. Wielu doktorantów jest na jedynych etatach właśnie w PWSZ.

Dr hab. Andrzej Gwiżdż, prorektor WSB – NLU:
Budowa ośrodka akademickiego to nie jest wyłącznie budowa pewnego systemu kształcenia, ale budowa ośrodka, gdzie będzie profesura, gdzie będą samodzielni pracownicy naukowi. Nie dojeżdżający, tylko ci, którzy zechcą się przenieść tu z rodzinami. Czy zdołamy ich tutaj ściągnąć? Profesura już dojrzała do tego, że w Krakowie czy Warszawie zmienia pracę z uniwersytetu państwowego na dobrą szkołę niepaństwową. Ale czy zamieni Warszawę, czy Kraków na Nowy Sącz?




To bardzo trudne i kosztowne przedsięwzięcie. Kadrę w jakiś sposób trzeba wiązać z uczelnią. Gierek gdy budował Uniwersytet Śląski, proponował profesurze wille, doktorom mieszkania.
Nie śmiałbym oczekiwać takiej pomocy od władz Nowego Sącza. Ale jeśli chcemy mieć ośrodek akademicki z prawdziwego zdarzenia, z kadrą mieszkającą tutaj, to zastanówmy się, jakie działania powinny wyjść ze strony władz samorządowych wspierających nasze obydwie szkoły.
Jest około 4 tysięcy absolwentów szkół średnich w powiecie i mieście. Minister podaje, że połowa podejmuje studia. To dwa tysiące. Część wybiera studia, których nie ma w naszym profilu. Zostaje tysiąc. To zbyt mało na nasze dwie szkoły wyższe. Musimy iść w kierunki ponadregionalne. Musimy budować taką markę, by ludzi spoza regionu przyciągnąć do Nowego Sącza.

Krzysztof Głuc:
Twierdzę, że Nowy Sącza ciągle ma szansę zostać ośrodkiem akademickim i byłoby niedobrze gdyby ją zmarnowano.
Byłoby idealnie, by prezydent wysupłał ze swojego budżetu pieniądze na domy i mieszkania dla kadry naukowej. Niewątpliwie istnieje kwestia akademika wspólnego dla obu uczelni. To rozwiązanie jest stosowane za granicą.
Jest i kwestia akademickiej atmosfery w mieście. Gdy się zada pytanie studentom, co wam nie pasuje w Nowym Sączu, mówią o dwóch rzeczach. Że jest nudno poza granicami campusu i że przeszkadzają sączersi (to problem konfliktu między młodzieżą sądecką a młodzieżą przybywającą na studia w WSB).

Jerzy Leśniak, rzecznik prasowy prezydenta miasta:
System szkół wyższych w Nowym Sączu powinien opierać się o dwie nogi, tak jak zdrowy człowiek. Jedna WSB-NLU, druga PWSZ. Dla młodzieży nawet zetknięcie się z życiem akademickim jest wartością samą w sobie.




A poza miastem duma rozpiera, że znakiem rozpoznawczym Nowego Sącza, nie tylko w Polsce, jest właśnie WSB. A zarzuty, że w Sączu nudno? Jeżeli nudno to bezpiecznie, to znaczy, że są warunki do nauki.

Krzysztof Głuc:
Kwestia nudy – tego się nie da zaprogramować. Zniknie kiedy będzie odpowiednia liczba studentów. Wtedy i życie studenckie się stworzy.
My je tworzymy w uczelni, ale jest pytanie w jaki sposób można je wspomóc. Istotną rolę mogą odgrywać media i instytucje kultury w mieście.

Józef Antoni Wiktor:
Zadaniem samorządu jest troska o rozwój miasta, więc, jeśli jest wola władz obu uczelni do wspólnego działania, to niebawem siadamy do rozmów o konkretach. Może na początek nie tych wielkich, ale budujmy wspólną wizję przyszłości.
? Realne zdaje się wsparcie oferty mieszkaniowej dla kadry naukowej dzięki Towarzystwom Budownictwa Społecznego i kredytom na te mieszkania.
Wypadają z obiegu szkoły dotknięte skutkami niżu demograficznego, więc niektóre budynki mogłyby stać się domami studenckimi. To na początek.

Jan Golonka:
Sprawy uczelni są także sprawami powiatu, więc będziemy w tych rozmowach i działaniach obecni. Słyszę, że problem stanowi brak kadry naukowców, dla których nie ma mieszkań.
? Możemy wyłożyć około stu tysięcy złotych rocznie, by zapłacić czynsz za dwadzieścia mieszkań. Wydaje się to ceną niewysoką za budowanie akademickości regionu.

Krzysztof Pawłowski:
Po tej dyskusji przemyślę czy strategia naszej uczelni może być zmodyfikowana.
Jeżeli miasto zechce pomagać to może warto burzyć ambitne plany i kreować bardziej wzniosłe, wymagające do realizacji nie tylko własnych sił, ale działania zespołowego.
Być może już wkrótce wystąpię do miasta z nową, ciekawą propozycją,

Fot. Stanisław Śmierciak
Zapis dyskusji: Jerzy Kosiba, Stanisław Śmierciak




Autor: Dodano: 2005-07-02 00:00:00