Wtorek, 25 kwietnia 2017 Temp. max: 17 °C
Temp. min: 10 °C
Wiatr: km/h
Ciśnienie: 1015.0 hPa
Imieniny obchodzą:
Marek, Jarosław, Elwira
Szukaj:

Alchemik z nowosądeckiego rynku

Pośród wielu opowieści i legend o zjawach, duchach i wszelkich niezwykłościach, jakie usłyszeć można w mieście nad Dunajcem, jedną z najciekawszych jest historia o Sędziwoju, przesławnym alchemiku, goszczonym na niejednym królewskim dworze. 

(Obraz obok: Jan Matejko "Alchemik Sędziwój" (Obraz Muzeum Sztuki w Łodzi, zdjęcie zrobione na wystawie w domu Jana Matejki w Krakowie)

  

Pośród wielu opowieści i legend o zjawach, duchach i wszelkich niezwykłościach, jakie usłyszeć można w mieście nad Dunajcem, jedną z najciekawszych jest historia o Sędziwoju, przesławnym alchemiku, goszczonym na niejednym królewskim dworze. 
Michał Sędziwój (1566 - 1646), znany w całej siedemnastowiecznej Europie jako Sendivogius Polonus lub "książę alchemików", był postacią niezwykłą.
Pochodził z Łukowicy, a w Nowym Sączu  pobierał ponoć pierwsze nauki. Odznaczał się tak niezwykłymi zdolnościami, że szybko wstąpił na Uniwersytet Krakowski. Nie nęciła go jednak ani kariera duchowna, ani sędziowska toga, ani doktorski biret. Początkowo poświęcił się medycynie, ale ambitny młodzieniec chciał zgłębić tajemnice natury, chciał posiąść sekret kamienia filozoficznego, znaleźć sposób zamieniania metali nieszlachetnych w najczystsze, dukatowe złoto. 
Odziedziczywszy po ojcu znaczny majątek, wyruszył w podróż po Europie. Odwiedzał najznakomitszych ówczesnych alchemików, skupował pożółkłe rękopisy, przeprowadzał coraz to nowe doświadczenia. 
W czasie podróży przydarzyła mu się przygoda, która wywarła wpływ na jego dalsze życie. Przejeżdżając przez Saksonię uwolnił z więzienia włoskiego alchemika Sethona, wtrąconego tam za to, że chciwemu księciu Christianowi nie chciał zdradzić tajemnicy zamieniania ołowiu w złoto. 
Z wdzięcznością Sethon obdarował polskiego alchemika uncją proszku, który jakoby miał zdolność przemieniania kilograma ołowiu w kilogram złota. Wkrótce Sethon - wyczerpany torturami, których nie szczędzili mu książęcy oprawcy - zmarł, pozostawiając Sędziwojowi w spadku wszystkie swe księgi, tygle i retorty, a przede wszystkim ów proszek oraz... młodą żonę Weronikę. 
Sedziwój szybko poślubił wdowę po sławnym alchemiku i wyjechał z nią do Czech, dokąd wezwał go cesarz Rudolf II, parający się alchemią, magią i astrologią. 
W jednej z sal zamku na Hradczanach, w obecności cesarza i jego dworu, Sendivogius wrzuciwszy do tygla kawałek ołowiu wsypał doń szczyptę proszku Sethona, zmieszał i - z roztopionego metalu wyciągnął sztabkę złota. Uszczęśliwiony cesarz kazał inskrypcje o tym wydarzeniu umieścić na sklepieniu: "Niechby inny tyle wniósł co Sędziwój Polonus". Syty chwały i zaszczytów Sędzwój wyjechał do Wirtembergii. 
Ówczesny władca tego państwa, Fryderyk III, lubił otaczać się alchemikami, wierząc, że w ten sposób napełni swój pusty wiecznie skarbiec workami dukatów. Sędziwój z dużym powodzeniem demonstrował swe doświadczenia ma książęcym dworze, spotkała go tu jednak niemiła przygoda. Przebywający tam alchemik Mühlenfels, dotychczasowy faworyt władcy, zazdrosny o splendor spływający na Sendivogiusa, pojmał go razem ze swymi sługami, potłukł alchemiczny retorty, a co najgorsze - zabrał prawie wszystek cudowny proszek, dar Sethona. 

 

Legendy sądeckie - komiks
Mariusz Bocheński 
Wydawca: Katolickie Centrum Edukacji Młodziezy "KANA"
Nowy Sącz 2008
Wydawnictwo ukazało się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Miasta Nowego Sącza
Komiks "Legendy sądeckie" jest plonem II edycji konkursu plastycznego zorganizowanego przez Centrum "KANA" w 2007 roku, ph. "Symbol Nowego Sącza - pamiątka z naszego miasta". Autorem i laureatem konkursu jest Mariusz Bocheński - sądeczanin - wówczas student WSB-NLU. Do rywalizacji zgłosił komiks z legendą "O magicznym źródełku". Poproszony o opracowanie kilku innych opowieści, efekt pracy znalazł się w omawianym komiksie.

 

 

Na szczęście Sędziwój zdołał przy pomocy wiernego pomocnika Jana Badowskiego wydostać się z lochu, dokąd wtrącił go Mühlenfels. 
Sprawcę całego zajścia ukarano, a Fryderyk III, chcąc złagodzić przykre wspomnienia Sendivogiusa z Wirtenbergii, nadał mu tytuł barona Serübau i dobra Leiningen, które alchemik szybko zresztą sprzedał, by mieć pieniądze na dalsze podróże i doświadczenia. 
Znękany i przygnębiony wirtemberską przygodą Sędziwój przyjechał na pewien czas do Nowego Sącza. Stąd udał się do Warszawy na dwór Zygmunta III Wazy, ale gdy alchemiczne próby nie dały upragnionego efektu (Sędziwojowi udało się  powlec zaledwie kilka srebrnych monet cieniutką warstwą złota), starzejący się już książę alchemików kupił na Śląsku majątek zwany Krawarzem i tam spędził ostatnie lata życia. W najtajniejszych lochach zamku w Krawarzu ukrył książę alchemików 9 sztabek czystego złota. Podobno pięć wciąż czeka na swojego odkrywcę. 

Po Sędziwoju pozostało sporo nowatorskich dzieł naukowych, które nie zawierają formuły zamiany ołowiu w złoto ani uzyskania kamienia filozoficznego, lecz wiele cennych i do dziś uznawanych odkryć w dziedzinie chemii. 
Michał Sędziwój zmarł w roku 1646 i odtąd zaczęto spotykać go znów w Nowym Sączu - kroczył w todze, z podniesioną głową, rynkiem rodzinnego miasta, rozrzucając złote monety. Lśniące krążki bezdźwięcznie padały na ziemię, a sama postać alchemika - nawet w czasie pełni księżyca - nie rzucała cienia. 

 


O zjawie tej opowiadała nam jedna z mieszkanek Nowego Sącza. Według niej Sędziwój zwykł był się najczęściej pojawiać w noc sylwestrową. 
Powiadają, że temu kto natknie się na ducha słynnego alchemika, towarzyszy przez cały rok szczęście i  pomyślność. 
Tak więc, jeśli w ostatnią noc starego roku będziecie w Nowym Sączu, kiedy zegary wybiją północ i przebrzmią noworoczne toasty, obejdźcie sądecki rynek. Może z podcieni którejś kamieniczki wynurzy się postać "księcia alchemików" i sypnie wam pod nogi garścią dukatów - na szczęście w nowym roku. 

 

Nowy Sącz upodobał sobie Michała Sędziwoja (Sędzimira) - filozofa, przyrodnika, alchemika, medyka i dyplomatę. Uwieczniła go i legendę na swoim obrazie znana sądecka malarka Ewa Harsdorf. Jan Matejko przedstawił na płótnie scenę w komnacie Zamku Wawelskiego, gdy Sędziwój pokazuje zamianę ołowiu w złoto królowi Zygmuntowi III.

Ten motyw jest też na awersie sądeckiego dukata (bonu towarowego) - "sączem" nazwanego, o nominałach: 4 sącze (mosiężny, obiegowy = 4 zł), 122 sącze (wersja kolekcjonerska - srebrny, z łezką ze złota), który wybiła Mennica Polska.